W poprzedniej notce obiecałam moje 'zapsione' gadżety,
więc startujemy!
Pierwszą rzeczą którą kocham bezgranicznie i o której chce Wam napisać, jest mój zegarek.
Jakiś
czas temu mój maż zaczął wyjeżdżać za granicę do pracy i po jednym z
jego powrotów do domu dostałam od niego prezent w postaci zegarka. Jest
to zegarek Swatch czarno biało czerwony z buldożkiem francuskim. Dlaczego
buldożek skoro moją miłością są TTB? a no dlatego, że to był na tamten
moment jedyny dostępny "psiarski" zegarek w ich ofercie, wahałam się
jeszcze czy nie wybrać sowy, ale jednak miłość do psów zwyciężyła.
Dodatkowym atutem jest fakt, że buldożki przypominają boston terierry,
od bostonów z racji tego, że są terierrami niedaleko do bulli. Fu*k
logic, ważne, że jest zegarek ;)
Kolejnym gadżetem, który dumnie noszę i w dodatku na tej samej łapie co zegarek jest bransoletka od Miedzianki.
Bransoletkę
wygrałam w konkursie na stronie Miedzianki za naszą adopcyjną historię.
Biżuteria prosta, wręcz banalna, a za razem tak niesamowita, że nie
można się w niej nie zakochać. Małe miedziane kółeczko z wytłoczona
łapką, na brązowym rzemieniu. Mankamentem jest to, że brudzi... głównie
się, bo zbiera się na niej osad (miedź się utlenia, to normalna reakcja)
i trzeba ją często czyścić, żeby miała swój boski kolor. I trochę mnie,
ale wystarczy często myć łapki i jest okej ;)
Następne pod lupę rzucę moje koszulki z KynoART.
Jak
już napomknęłam w poprzedniej notce (chyba, że nie zdążyłam to nadrobię
teraz), firma KynoART to mój twór, który powstał dla ludzi takich jak
ja, czyli wynajdujących gdzie się da i na czym się da psie motywy. Z
racji tego, że miałam już dość biegania po sieciówkach i wybierania
koszulek, bluz, plecaków i toreb z psami, postanowiłam, że stworze coś
swojego, miejsce w którym każdy zapaleniec psich gadżetów znajdzie coś
dla siebie. Nie ukrywam, że dużo wzorów tworzę pod siebie i swój gust,
dlatego część może nie odpowiadać komuś innemu, jednak jestem otwarta na
propozycję i mogę wykonać rózne motywy na zamówienie, o czym już nie
jedna osoba się przekonała.
Moje koszulki z Kyno?
Bezapelacyjnie ukochaną jest FOLKOWE PITBULLOVE, które jakby nie było powstało na wzór Furiaczka.

Drugim moim ukochanym motywem jest WeightPulling Diamond, również inspirowana TTB i pracą z tymi psami.

Swoją drogą, naszyjnik z którym się nie rozstaję, to Wilczy Krzyż, znany również jako Mjölnir, czyli Młot Thora. Jest on zwieńczony wilczą głową. Tak więc wbrew pozorom nie jest to 'satanistyczny odwrócony do góry nogami krzyż' ;)
Niedawno zamówiłam sobie również kolejne koszulki i są nimi:
The Working Dog - motyw oparty na jednym z moich ukochanych seriali - The Walking Dead

Run your dog not your mouth

Planuję niedługo wprowadzić kolejną kolekcję, dlatego wróżę sobie kolejne zapsione ciuchy. ;)
Nie da się ukryć, że psi motyw towarzyszy mi w jeszcze jeden, szczególny sposób. Tatuaż, który nosze pod lewym obojczykiem to łapa mojego Otiego w skali 1:1 w wieku 9 miesięcy. Pozostanie ze mną na zawsze, w bliskiej okolicy mojego serca, nawet jeśli jego już z nami nie ma.

Za wisienkę na torcie możemy spokojnie uznać sparowane z szelkami buty marki Keen ;)
I tym samym to by było na tyle, na pewno mam tego więcej, jedne rzeczy mniej ciekawe inne bardziej, ale teraz nie przychodzi mi nic do głowy, dlatego zostawię to na następny raz.





Ja mam torbę, książki, poduszkę, skarbonkę i jeszcze kilka rzeczy. :) Zapraszamy do nas!
OdpowiedzUsuń